I do snu mu głowa pochyla się siwa,

Pod głowy ciężarem uchyla się szyja.


Na pruskiéj, na polskiéj, moskiewskiéj wyprawie

Był Witold, z staremi uczył się wodzami,

I piérwszy raz w bitew skąpał się kurzawie,

Piérwszy raz krwi wroga dotknął412 się ustami.

A piérwsza ta kropla pragnieniem go piekła;

I odtąd niesyty ni trudu, ni sławy,

Gdzie róg mu zatętnił, gdzie wojna powlekła,