W oczy podłość mi wyrzucać,

Łańcuch, którym u nóg nosił!

Brat Jagiełły! Jeszcze chwila,

Pójdę daléj, pójdę wyżéj,

Z krwią się jego zmięszam530 bliżéj!! —

Rzekł, i znowu pada czołem,

I wychodzi; już nie smutny,

Raźny, z obliczem wesołém.

Któż na drodze go spotyka?

W zdartej łachmanów odzieży,