Stara, uboga kobiéta,

Przeciw niemu531, krzycząc, bieży,

I głosem wielkim wykrzyka532,

I w objęcia drżące chwyta.

Na wybladłém licu staréj

Łzy płyną w marszczki533 głębokie,

Z ust głos jakiś się wyrywa.

Głos to matki. Nic na świecie

Nie ma tego matki głosu,

Kiedy wita swoje dziecię.