W budzie, na słomie i gnoju,

Tyś z nią za jałmużną chodził,

Póki na dwór cię nie wzięli.

Nie poznałeś! niech cię swoi

Nie poznają! niech ci żona

Wydrze oczy! niech ród nowy

Da serce krukóm na pastwę!

Niech twe kości świecą białe

Bez mogiły i pogrzebu!

Zgiń! przepadnij! — Głos ustaje.