Słudzy ciągną, trup536 już wloką;

Piana zimna usta broczy,

Wywrócone białe oczy;

Duch uleciał na swe dziecko

Zemsty prosić u Perkuna.

Stał Wojdyłło, zęby ścisnął,

Zbladł, i nogą w ziemię bije.

— Kto wpuścił tę starą żmiję,

Tysiąc pletni537 i do wieży! —

Rzekł, i pędem w zamek bieży.