XXII

Na Troki posłaniec tajemnie wybiega,

Od Turzéj on Góry na Piaski gdzieś leci,

I kręci gęstwiną u Wilii538 brzega,

I zniknął w śnieżystéj daleko zamieci.

Brodę ma splątaną, wzrok ma obłąkany,

I włos rozczochrany, i suknię w nieładzie,

Konia prze ku Trokóm i leci zziajany.

Koń boki rozpiera, na zaspach się kładzie;

Wyciąga i leci, leci bez oddechu.