W téj godzinie się nie może.

Nazad na miasto powróccie605,

I pokoju nam nie kłóccie606. —

Kiejstut dłonią niewolnicze

Usta stulił. — Nie mam pana!

Krzyknął głośno — twój, mym jeńcem!

Idę nie o słowo prosić,

Ale karać go za zdradę. —

Sługi woła. — Zwiążcie! strzeżcie!

W najciemniejszy loch go wrzucić,