Smutny, z pochylony głową.

— Słuchaj! — Kiejstut doń zawoła —

Widziałeś, jak zdrajców karzą?

Krwim twéj, nie ciebie, oszczędził;

I nie puszczę cię żebrakiem,

Byś po drogach chleba prosił,

Lub do obcych sciągał673 rękę;

Krewo ci z Witebskiem daję,

Kawał ziemi i xięztw dwoje674.

Dość na słabe barki twoje.