Draba już, Wojdyłly, co dawniej wejrzenia,

Co dawniéj skinienia, posłuszny, czatował677;

A bracia go tylko lekkiemi słowami

Chcą cieszyć we smutku678; lecz ze słów znać braci,

Że serce nie boli, że w sercu się cieszą

Nieszczęściem braterskiém. On teraz im równy,

Bo zstąpił z stolicy; on niższy dziś od nich!

A jemu! dnie, noce, myślami ciężkiemi,

Jak mgłami czarnemi, zasnute ponuro!

Na słowa pociechy skinienia nie rzuci.