I Witold, po siwéj głaskając go głowie,

Uśmiechem, podarkiem ucina rozmowie710.

Nie widać, nie widać z Siewierza Kiejstuta!

Gdzieś pewnie Korybut Olgierdów711 harcuje,

I chowa się w lasy, lub w zamkach zaszywa,

Że dotąd go pożyć stary kniaź nie może.

A w Wilnie? — spokojnie. Widać, nań czekają,

Bo co dzień z wieczora wychodzą na wieże,

Za wrota, za mury tłumami biegają;

Straż nawet, co zamku dzień i noc pilnuje,