I dziko w swéj mowie

Namawiać ich zacznie:

— Kniaź mówił wyraźnie:

Niech żyje, nie żyje —

O życie nie stoję,

Ucieczki się boję.

Nam oka nie zmrużyć,

Dopóki on żyje.

Skrępujmy mu gardło,

A z pastwą umarłą