Lepiéj żołnierski uścisk zasmakował
Niżli matczyny; syn już od jéj łona
Wyrwał się, bojów zapachu skosztował;
Znów będzie samą, znów osamotniona!
Zdjął szłyk81 i usiadł Kiejstut, i kołysze
W niedźwiedziéj burce na kolanach syna,
A matka patrzy, niespokojna dysze82,
Oczyma wodzi, serce jéj się ścina,
Jak Trockie, w mrozy zimowe, Jezioro.
Łzów83 nie uronisz, Widmuntowa córo,