Nazajutrz w zamku ruch i wrzawa nocna.
Witold się zerwał, usiadł na posłanie,
— To zamach — myśli — na moje się życie
Sposobi! Idą wysłani siepacze! —
I chwycił drzewce z ogniska zgasłego,
Siedzi, a krwawe wejrzenie na wrota
Swego więzienia, odważny, posyła.
Aż w drzwiach zapora ciężka się ruszyła.
On wstał. Któś idzie — to idą siepacze.
Patrzy, a nim się rozpoznał w ciemności,