Z krzykiem na piersi Anna Światosławna

Rzuca się, płacząc, i do stóp mu pada.

— Ty tutaj! Anno! —

— To ja, o mój Panie!

Przyszłam podzielać ciężką twą niewolę.

Smutne dni długie i nocy bezsenne! —

— Dzięki ci, Anno! Ale po cóż było

Saméj oddawać na Jagiełły ręce?

Z tobą ja stokroć więcéj boleść czuję,

Bo lepsze czasy na pamięć przychodzą. —