— Więc odejść każesz? —

— Pozostań! na Bogi!

Jesteś, pozostań! Zesłał cię mój Gulbi800,

Bym nie zmarł z nudów, nie zjadł się myślami.

Mówił, oboje płakali do rana,

A kiedy Anna, Światosława córka,

Usnęła ze dniem w Witolda objęciu,

Drzwi znów skrzypnęły — namiestnik wszedł stary,

Dziewkę służebną wprowadził w komnatę.

— Dzień już — rzekł — Kiężno! wróć do swéj świetlicy. —