Tak walczy co dzień ze strachem, myślami,
Gnębi, spodziewa, rospacza802 i mami;
Na koniec znękał, spuścił smutną głowę,
Pobladł, i siły utracił znużony.
Niczém mu teraz słodki uścisk żony.
Co nocy, kiedy Kiejstutowéj śmierci
Przyjdzie godzina, z łoża się porywa.
Zda mu się słyszeć jęk z głębi ciemnicy,
I szamotanie, i stuk siwéj głowy,
Jak pada, bijąc o twardą podłogę.