Niechaj kobiéta smuci się i płacze,

Niech dzieci piszczą, gdy w duszę im szpony

Zapuści boleść, żal nieutulony.

Mąż cierpi milcząc, boleść swą zwycięża.

Zimna wytrwałość piérwszą cnotą męża.

Nie tobie jeszcze łamać męzkie810 dłonie

I tulić głowę na kobiéty łonie.

Śmierci się lękasz — śmierć jeszcze daleko,

Ani, jak ojca, trupem cię ztąd811 zwleką.

Na twoich rękach losy Litwy całéj,