Na próżno Anna wabi go ku sobie,

Chwilę ostatnią chce by jéj poświęcił —

Witold przez okno niebo o wschód pyta,

Szaty nadziewa814; ledwie na dzień brzaski,

Żonę płaczącą w czoło pocałował,

Zakrył zasłoną i wyszedł z służebną;

Z zamku w ciemności wyrywa się skrycie

I na Mazowsze popędził o świcie.

XXXIII

Cóż tak huczno815, wesoło