Z oczu mu promień radości wytrysnął.

— A ty? — rzekł. — Jeśli Jagiełło zatrzyma? —

— Jagiełło? Cóż mu po jednéj kobiécie?

Nie myśl — ja się méj nie boję niewoli;

Czuję, że on mi pójść z tobą pozwoli;

A zechce mścić się, pomści się na straży. —

Witold piérwszy raz na promiennéj twarzy

Zajaśniał dawném swobodném weselem.

— Jutro — rzeki — jutro znów wolny polecę!

Jutro! O! czemuż ranek już nie świta! —