Piérwsi winnicę w niéj krzewili Pańską.

Na piaskach Wilna, na miasta kończynie869,

Stał ich kościołek, niby gród obronny;

A dachu nie śmiał wywodzić wysoko,

Ani się krzyżem na wieży pochwalić,

Ni dzwonu dźwiękiem do modlitwy wołać.

Wysoki płot go obejmował wkoło;

Brama dębowa milczała zaparta,

Broniła wejścia, jak w krzyżackim zamku.

I rzadko mnichy, od pamiętnéj chwili,