Do zbroi się wyciąga bezsilném112 ramieniem,
Na miecz ojcowski okiem gorącém pogląda113,
A gdy biją w lietaury114, gdy w rogi zadzwonią,
Serce mu skacze małe, drobną klaszcze dłonią.
A gdy Kiejstut na wojnę szłyk niedźwiedzi wdzieje,
Kiedy burkę narzuci i wiżos115 obuje,
Mały Witold do ojca wesoło się śmieje,
Za szyję obejmuje, sukni uwiązuje,
Jak gdyby już chciał dzieckiem116 dzielić niespokojny
Zwycięztwa117 nad Krzyżaki i z Lachami wojny.