Schylili głowy, w milczeniu czekają,

By ku nim wyszła. Wilhelm twarz osłonił,

Ucieka. Ona uklękła, i siły

Jeszcze w modlitwie szuka; potém wstała,

Zda się, wyrosła, zda się, wyjaśniała;

A wkoło głowy świeci blask męczeński,

Podwójna świeci, i ziemska korona,

I z palm, Aniołów ręką upleciona.


W ulice spłynął wszystek lud Krakowa,