Trochę boleści życia mizernego?

Ja bym dla Polski, co mi matką była,

Nie miała stłumić boleści dziecięcéj? —

Wilhelm powstaje. — Nic od ciebie więcéj,

Nic nie posłyszę? —

— Idź! — rzekła — uciekaj!

Już słyszę dzwony i krzyki w ulicy —

Jagiełło jedzie. Spełni się ofiara! —

Wtém do drzwi idą państwa urzędnicy,

Starce z siwemi brody drzwi rozwarli,