A wówczas biada Polski królowi!

XLII

Rannym snem usnęły i straże, i wojsko,

I Wilna mieszkańce, i zamku załoga.

Na wschodzie się brzaskiem złociło już niebo,

Wiatr dźwięki przynosił rozbite z daleka,

I liście jesienne, z drzew żółtych urwane.

Na Wilnie śpi wszystko; lecz Hanul Nakiemna,

Co znowu sam został na straży stolicy,

Nie zaśpi, na wieży już siedzi wysoko,