Dziki rozpustnik, pijaństwem swém wściekły! —

Witold mu rękę podaje. — Więc zgoda.

Mistrzu! każ pisać, każ wojsko gotować.

Moje mnie czeka na żmudzkiéj granicy.

Pójdziemy mścić się, polecim plądrować!

Czasu nie traćmy, by Jagiełło z Lachy

Nie ubiegł Wilna, swemi nie obsadził,

By Skirgiełł z Rusi wojska nie sprowadził.

Pójdziem! —

— Pójdziemy. Zwołam jutro radę;