A ucho twego głosu słuchając zdumiałe20,

Zda się słyszy, jak w niebie nócą21 Bożą chwałę.

Ciche, tyś wielkie, straszne w swoim majestacie,

W lazurem, zielonością wyszywanéj szacie;

Zburzone, ty falami bijąc brzeg zszarpany,

Rycząc, z wnętrzności białe wyrzucając piany,

Trwogą napełniasz serce, duszę niepokojem,

Jakbyś ziemię pochłonąć chciało w łonie swojém.

Morze! czemuż ten, co cię pokochał namiętnie,

Jak piérwszą miłość w duszy, pamięć twoję22 chowa,