Zielona trawa sczerniała, kraśnieje,

Krew, czérwonemi płynąc strumieniami,

Z pagórków, szumiąc, w doliny się leje.

Lipcowe słońce nad głowy rycerzy

Sieje promieńmi1196 z płomieni zbitemi;

A czarne chmury, z wiatry gorącemi

W twarz Rusi idąc, piaskiem w oczy sypią,

Jakby się także z Witoldem zmówiły.

Już ruskie wojska rozbite na poły,

Część leży w dole, nieforemna bryła,