Krwią zlany cały, ślad w ślad za nim goni.

Ciężkie niemieckie ufce się zostały,

Z Witoldem tylko jeden poczet mały.

Lecz gdzie strach pędzi, dosyć garści ludzi.

Noc pada, xiężyc1200 na niebie się wznosi,

Skirgiełł uchodzi, Witold w plecach jego

Krwawi miecz wielki, obcina, zabiera;

Aż na przedmieścia wileńskiego grodu,

Bramy minąwszy, za Skirgiełłem wpada.

Tu żołnierz mordów i klęski niesyty,