Sen ciężki w nocy pierś cisnął stroskaną;

Nie ustał, choć ją rozbudziło rano.

Słucha — w oddali cóś159 zatętnia160 głucho,

Któś161 drogą pędzi. Kądziel z rąk wypadła,

Wstała, nastawia niespokojne ucho,

Ręce złamała162, na twarzy pobladła,

I chciałaby się rzucić na jezioro,

Płynąć, by wieści dostać o nim skoro.

Już widny163 tuman. Może gnają stada?

Może z pol164 ludzie wracają na sioła165?