I Witold rękę wyciągnął gorącą.

— Bracie mój! pomnij na dziecięce lata!

W tym samym zamku myśmy je przebyli,

W tejże komnacie. Gdy Olgierd z Kiejstutem,

Ojcowie nasi, gnali się na Lachów,

My z tobą tutaj, u brzegów jeziora,

Biegli za ptakiem, pływali za kwiatem,

Szczęśliwe czasy! Co po jasnym ranku?

Skwarnych dniach burzy? My dziś starce oba!

Obu nas lata złamały i zgniotły,