Dzwonek zadźwięczał, chory padł na łoże.

Spokojniéj teraz oko mu błyskało,

Piersi powolniéj, lżéj powietrze brały.

— Odsłońcie okno — rzekł — niech świat zobaczę,

I Litwę moję, i Trockie Jezioro,

Podnieście starca — niech raz jeszcze oko

Wzleci po górach, po lasach, po wodach,

Niech je pożegna, jak was pożegnało. —

Spadła zasłona, i noc widać ciemną;

Na tle jéj chmurném gwiazdy rzadkie płoną,