Jak jeleń sadził przez knieje i bory,

Przepływał rzeki, na góry się drapał,

Nie stanął spocząć, nie odwrócił głowy,

Aż gdy stanęli u bramy zamkowéj,

Zsiadł Trojnat, wstrząsnął zasępione czoło,

Spójrzał1039. Mnich czarny na podwórcu siedział,

A wkoło niego gmin1040 stojąc ciekawy,

Słuchał spokojnie nauk nowéj wiary.

W duszę Trojnata jakby Poklus1041 rękę

Zanurzył ostre utopiwszy szpony —