Oświeca razem Witoldową żałość,

Juljanny2707 smutek, Algimunda boleść

W ciszy wieczornéj, którą wiatr jękami

Jakby pogrzebną2708 śmierć śpiewał zawczasu,

Przerywa tylko. Słychać ciężkie tchnienie

Piersi rozbitéj starca bezsilnego.

Wtém szelest cichy — wzniosła się zasłona,

Zadrgała lampa, i wszedł kapłan stary,

Postawy męzkiéj2709, rycerskiego lica,

Brwi namarszczonych; w żółtéj jego twarzy