Duch jego walkę z ciałem jeszcze toczył.

On rwał się uciec do ojców krainy,

A długiém625 życiem niestargane ciało,

Nazad na ziemię, na świat ten ściągało.

Lecz już za walką, widny był zgon bliski,

Bo coraz rzadsze zgasłych oczów626 błyski

I coraz ciężéj słowa z ust się rwały,

Jak dropie627 w polu spłoszone, co długo

Skrzydłami miecą, nim w górę podlecą.

Ręce olbrzyma zimny pot obléwał,