Póki na Litwie sam nie będę panem! —

Ryngold wzniósł głowę, słuchał głosu syna,

I oczy blaskiem żywszym mu jaśniały,

Ustami ruszał i dłonie mu drżały —

Mówił, on słuchał; skończył, spuścił głowę —

— Ty to dokonasz? rzekł, Trajnys! ty słaby!

Ty! — I znów z wzgardą oczy precz odwrócił.

Kądziel prząść tobie i nócić640 piosenki,

A nie miecz biały i łuk brać do ręki,

Nie za haraczem złych ścigać poddanych. —