Jak Ryngold ojców po kolei witał,
Jak go ojcowie z kolei witali,
I jak z Murgami669 poskoczył na łowy
Z łukiem na barkach i oszczepem w ręku.
Mindows stał jeden przy ojcowskim stosie,
Braci nie było. Oni czoła skryli,
I oczu na świat pokazać nie śmieli,
W zakątach zamku bezsilni usiedli.
I o nieszczęściu swojém rozmyślali.
Piérwszy raz, odkąd dziećmi być przestali,