Tuż za nim wszyscy wpadli do komnaty.

Przez okno xiężyc696 świécił na róg izby;

Kędy Mindowsa twarde łoże było,

Rzucił się Trajnys z podniesionym mieczem,

I Montwiłł za nim, i bajory wierne,

Padli do łoża, padli — odskoczyli.

— Zdrada! zawołał Montwiłł, jego nié ma! —

— On jest!! — głos zawrzał, i z Ryngolda mieczem

Wpadł Mindows wściekły na wylękłych braci,

Ciął, i Trajnysa łeb rozpłatał w dwoje.