Padł Trajnys, jęczéć nawet nie miał czasu,

A Montwiłł ukląkł, miecz rzucił, i czołem

Proch zmiatał podły, przed nieprawym bratem

Błagał litości — Mindows deptał nogą

Kark jego, pastwiąc się nad nim i szydząc.

— Litości na dziś! wołał; jutro znowu

Przyjdziesz tu w nocy, abyś jeszcze może

Prosił litości. — Jakżeś, hardy bracie,

Zgiął kark przede mną, synem niewolnicy!

I śmierć nie lepszaż697 nad taką sromotę?