— Prawda! stokroć prawda; ale depesze! depesze! — zawołał Pauli, ruszając ramionami.
— Depesze dziś nie przyjdą, drogi popsute.
— A! gdyby się tam mosty połamały! — westchnął Pauli.
Nalano kieliszek, Pauli pił.
— To wino tylko sam król pije, gdy się czuje nie zdrów — szepnął Brühl.
— Panaceum universale!8 Żadne usta kobiety słodsze być nie mogą.
— O! o! — przerwał młodzieniec.
— Dla waści — mówił radzca — to co innego, dla mnie one straciły już słodycz wszelką; ale wino! wino, to nektar, który do zgonu nie może postradać uroku swego.
Gdyby nie te depesze!
— A cóż? depesze! czyż jeszcze...