— To wszystko jedno, czego się śmiejesz?

— Że kiepsko strzelacie.

— Patrzaj go, o czterdzieści kroków kulą.

— A o sześćdziesiąt? spytał Maciej.

— O sześćdziesiąt?

— Fanfaron! sprobujże! — zawołał Jaś.

— Jasny pan żartuje.

— Nie! nie! — ile razy trafisz, dam ci za strzał po dukacie, i to tylko o czterdzieści.

— Jakto dukacie? spytał budnik.

— Otóż bałwan! nie znasz dukata?