W chwili upojenia przychodził z prośbami, za żart płacono mu sestercyami; potém donosić zaczął i część swoją z mienia obwinionych pobierać; wreszcie z Tigellinem razem stał się niezbędnym posługaczem Nerona. A że go nic w spełnianiu woli pana, ni litość, ni sumienie, ni wstyd nie wstrzymywały... Cezar polubić go musiał.
W takich to dwóch ludzi towarzystwie powracał Symon Magus portykiem, gdy Piotra napotkał, a ujrzawszy go, wnet zawołał na Vatiniusa, aby swoim ludziom imać kazał przechodnia, jako spiskowego i chrześcijanina.
Piotr zawołany stanął, ani się odezwał, ani bronił.
— Mam cię nareszcie! — rzekł Magus ścinając usta — dasz mi swą władzę, lub życie.
— Władza ta nie jest moją, ale Bożą — odparł starzec spokojnie.
— A raczéj nie masz jéj, choć udawałeś, żeś ją posiadł! — zaśmiał się Symon — moja jest większą — dla czego mi się nie obronisz?
— Bóg sam obroni gdy zechce...
— Do więzienia! — krzyknął Vatinius — do więzienia... chrześcijanin jest, nie zapiera się...
— Obaczemy twe cuda!
— Ujrzycie, ale cuda Boże! — odparł Piotr.