Przyjdź a pewien jestem, że wraz ze mną pokłonisz się jedynemu Bogu!...

IV

Na połowie wzniosłości Esquillinu, w Suburra, Pudencyusz w miejscu zwaném Vicus Patricius, między Viminale a Esquillinem — miał obszerne domostwo, do którego przytykały zbudowane przez niego thermy, dość w téj części miasta uczęszczane.

Łaźnie i kąpiele w tak powszechném wówczas były używaniu u wszystkich, że w nich część większą dnia spędzano. Ze skromniejszych w początku, gmachy te stały się, ze wzrastającym zbytkiem i zmiękczeniem, pełnemi przepychu budowami, mieszczącemi w sobie nie tylko kąpiele ciepłe i chłodne, ale biblioteki, ogrody, teatra, taberny, gymnazya dla zapasów, sadzawki do pływania; wykwintniejsi sybaryci całe w nich dnie spędzać mogli. Byli tacy co po kilka razy na dzień łaźni ciepłych i różnych używali kąpieli, krzepiąc ciało znużone na wpół ze śniegiem ochłodzoną wodą, zmiękczając je wonnemi pary...

Najdroższemi zapachy i olejkami wschodu namaszczano się potém, idąc na ucztę z kąpieli, a po biesiadzie znowu wracano do wody.

Thermy jednak Pudencyusza nie były przeznaczone dla rozkosznisiów rzymskich; służyły one dla uboższych szczególniéj, a choć urządzone starannie, wabiły tylko biedniejszych, którzy tu z Suburry i Esquillinu się schadzali. Byli to po większéj części wyzwoleńcy ubożsi, synowie nie dawno uwolnionych ludzi, niewolnicy nawet i lud pomniejszy różnego stanu.

Pudens te thermy i przy nich znajdujące się sklepiki wypuszczał staremu wyzwoleńcowi swojemu Lampridowi, który zarządzał niemi i grosz od swych znajomych i przywykłych gości pobierał.

Znany on był z powolności swéj i dobroci, tak, że często korzystając z nich oszukiwano go nawet, ale on sam śmiał się dobrodusznie postrzegłszy to, i umiał stratę powetować na wspanialszych i majętniejszych, od których był lubiony. Thermy te prawie nieustannie uczęszczane, gdyż w nich była i piscina chłodna i caldarium obszerne, i exedra dla spoczynku i rozmowy a niewolnicy usłużni i zręczni — mało kiedy stały pustką, dniem i nocą wchódzono do nich i wychodzono mieniając się, a w hypertach nakształt ogródków urządzonych, często gromadki ludzi rozprawiających i przechadzających się bawiły do późnéj godziny.

Łatwo ztąd wnieść jaki zgiełk i wrzawa panowały ciągle w tém miejscu.

Seneka zostawił nam w swych listach wyborny obrazek, czém było sąsiedztwo thermów w Rzymie i nic lepiéj nie odmaluje nadeń tego hałaśliwego zbiorowiska ludzi.20