Oczy wszystkich zwrócone są na żelazne kraty, które nagle otwarły się z łoskotem i szczękiem, i z czarnéj otchłani, w któréj wyły zgłodniałe, wyrywa się kilkadziesiąt lwów afrykańskich.
Wyszły i stanęły rozglądając się — krzyk ludzi przeraził ich widocznie — i stoją.
Z innéj strony kilkanaście tygrysów, kocim chodem, przytulone ku ziemi, pełzną pomiędzy las świeżo zasadzony, a ślady krwi ludzkiéj poczuły na piasku i oko im się iskrzy złowrogo. Z innych zamknięć pędzą żołdacy przeznaczone do walki źwierzęta, które statki przywiozły z Azyi, z Afryki, z lasów Germanii, z kraju Partów i Scytów, z puszcz Hirkańskich i błot nadnilowych.
Od dawna tylu razem potwór dzikich nie widział Cyrk wielki, w którym już przecie za Pompejusza po pięćset lwów spędzano. Spotkały się po raz piérwszy stworzenia z krańców ziemi przeciwległych, ze stref zimnych białe jak śnieg i spalone słońcem zwrótnikowém... stoją i patrzą na siebie strwożone, nie wiedzą na co się rzucić, przeciwko sobie czy ludziom, którzy już wśród stad tych stoją.
Gną się od ciekawie pochylonych widzów ławy... każda chwila oczekiwania zda się chciwym tłumom straconą, więc tupią, krzyczą, pędzą, a źwierz i ludzie mierząc się oczyma stoją... krew jeszcze nie popłynęła...
Cezar sam niecierpliwi się, a otaczający go przypisują to odrętwienie źwierza zbliżającéj się burzy, która już nad Cyrkiem wisi... i błyska szerokiemi piorunów niedalekich wstęgami.
Jowisz przyszedł spójrzeć na Cezara igrzyska...
Naglą, jątrzą, zagrzewają — ale walka się nie rozpoczyna — lwy i ludzie podrętwieli.
— Więcéj ludzi! — krzyknął Neron powstając — spędzić z ław cyrku jeśli potrzeba, niech walczą...
Strach lica oblokł bladością; wiedzą że Cezar ani Patrycyuszów, ani Senatorskich nie oszczędza dzieci: jutro ich wyzwoleńcy i kuglarze zastąpią... Bicze bestyarzy klaskają... lew ku jednemu poskoczył i pierś mu rozdarł łapą od szyi do bioder, jakby krwawą wstęgą przepasał.