Trwała chwilę ta igraszka niewinna.
— Daléj a daléj! — zawołał Neron rozgorączkowany... — zobaczym co noc jeszcze nastręczy.
Tak od drzwi do drzwi, łamiąc rygle, za któremi często ledwie parę naczyń z oliwą lub winem znajdowali, plądrowali po ulicach otaczających Suburrę. Ale za niemi już krzyki i wrzawa coraz głośniéj słyszeć się dawały, budzili się odarci, zbierał tłum groźny i gonił. Neron, rzuciwszy łupy po drodze, kazał swoim nieść siebie i uciekać ciasnemi przechody.
Nie odetchnęli aż ścigani ciągle, kręcąc się, wijąc i błądząc, niespodzianie znaleźli się prawie u Capueńskiéj bramy, kędy już cisza panowała i sen głęboki zdawał się obejmować okolicę, któréj znaku życia nie było.
Świeciło się wszakże w ogródku za murem, którego drzwiczki uchylone stały jeszcze otworem.
— Ot tu chyba spoczniemy — rzekł Doriforus — bo nam już sił braknąć zaczyna.
— Gdzie? — zapytał Cezar...
— A! a! to miejsce sławne — odparł piérwszy uśmiechając się tajemniczo... — tobie go tylko wolno nie znać Cezarze... To Syryjska gospoda, jeszcze za czasów Augusta przez piękną Aniją wsławiona... którą i Virgili opiewał23.
— Oh! pocieszny Doriforus — rozśmiał się Nero — ależ owa tanecznica Syryjska, którą stary Alibida na swym osiołku odwiedzał, trzykroć i cztérykroć zestarzeć i umrzeć czas miała...
— Nie tak się to łatwo przebiera Syryjskich tanecznic. Cezarze... oto już trzecia czy czwarta tańcuje tam Rzymianom, pojąc ich winem i wzrokiem...