Candid przerażony spójrzał na towarzysza, dając mu znak by milczał, a Swew odpowiedział powolniej:

— Spotkaliśmy właśnie na drodze naszéj kilku tych ludzi co Bogiem wyznają Chrystusa... znamy ich zdawna wielu i wiemy że to są potwarze.

— A dla czegożby ich ścigała nienawiść? — spytał niewolnik ruszając ramionami.

W tém Anija wśliznęła się powoli na palcach i stojąc bojaźliwie z tyłu, poglądała chciwie na podróżnych... We wzroku jéj malowała się nie sama nawet ciekawość, ale żywe jakieś współczucie, które daje tylko wygnańcom wspomnienie braci i ojczyzny. Może twarz, może akcent mowy Judy-Candida, może nie wiem jakie przypomnienie wionęło na nią od tego oblicza. Przywykła do innych ludzi, biedna dziewczyna poczuła w podróżnych świat lepszy, z którego duchem przychodzili. I gdy stary niewolnik wyszedł aby im skromne przygotować jadło, zatrzymała się w perystylu, chcąc i nie śmiejąc ich zaczepić...

Candidus i Natalis tymczasem czując oba uroczystą chwilę wnijścia do Rzymu jako początek nowego dla nich żywota niebezpieczeństw, poświęcenia a może męczeństwa, razem prawie zapragnęli się pomodlić.

Rzuciwszy więc wszystko, poszli ku grocie i poklękli zwróceni ku Wschodowi, kolebce Chrystusa, którego wyznawali, z podniesionym ku niebu wzrokiem i rękami, modlić się po cichu.

Patrzące na nich zdaleka dziewcze, łatwo poznać mogło że to nie byli poganie, nie sprawili bowiem libacyi żadnéj, ani składali ofiary, ani szukali Larów domowych i ołtarza — zwrócili twarze ku niebu, a dusze ku niewidzialnemu bóstwu. Modlitwa ich téż nie była podobną do pogańskiéj rozerwanéj i chłodnéj — gorąca, przejęta, łzawa.

Sam widok jéj już dwóch wiar niezmierną wskazywał różnicę.

W zachwycie, Candidus łkaniem ją przerywał, Natalis westchnieniami i rzucaniem się na ziemię; dźwięk mowy hebrejskiéj doszedł uszów syryjskiéj dziewczyny, i gdy po długiéj extazie, w któréj pozostali oba aż do ukończenia porannych modłów, wstał Nazarejczyk powoli, Anija żywo przysunęła się ku niemu... korzystając ze snu i nieobecności starego Lenona.

— Tyś nie Rzymianin — odezwała się w swojéj mowie, którą łatwo było zrozumieć żydowi — tyś także ze Wschodu; tyś może widział ten kraj, za którym ja płaczę?