— Czemu nie? ale biremy Cezara stoją na straży i nieraz sieci przetrzęśli czy nie przywożę gościa, lub nie zabieram człowieka.

Starzec zamyślił się i zwrócił rozmowę na obojętniejsze pytania o życiu i rodzinie rybaka.

— Jestem Caprejczyk — rzekł mu Ulp — od kilku pokoleń żyjemy w téj grocie nad morzem samém, tak, że gdy burza się zerwie od strony lądu, nieraz bałwany zaglądają do mojego schronienia i morze do stóp mi przypływa. Alem ja z niém oswojony, szum ten lubię, kocham morze moje, a od następującéj na mnie fali mam głębsze schronienie, w którém i od ludzi skryć się mogę, choćby w piérwszéj jaskini plądrowali.

I dziad i ojciec i ja żyjemy tu sami, bez kobiet... W Surrentum często się trafia, że matki ubogie rzucają dzieci nad drogą niemowlętami48, wówczas bierze je kto chce, jeśli źwierz nie pożre. Tak ojca mojego wziął dziad i jak własne dziecię wychował, tak mnie ojciec przyniósł nagiego i płaczącego z pod Herkulesowéj świątyni, którą ztąd widać tam na morskim brzegu... I ja kiedyś może znajdę sobie dziecię podobne, ale jak je wychowam... gdy Bogi z oczyma chleba mnie pozbawią?... Żebraćbym nie potrafił... przyszłoby umrzéć z głodu!

Westchnął rybak, ale nieco pocieszony odszedł, czując, że mu balsam ujął już w twarzy boleści.

Helios siedział znów zamyślony na łożu, modląc się do Boga i pytając siebie w duszy:

— Dozwolisz-że, Panie, aby ludy, któreś Ty stworzył, zginęły w tym zamęcie? nie znając Ciebie ni praw Twoich? by nic świętego nie było! ni stary rodzic synowi, ni niewinność dziecięcia ludziom, ni łzy kobiéty, ni wstyd dziewicy, ni życie człowieka? by węzły krwi zrywała rozpusta a chciwość niweczyła przywiązanie? Możeli tak stać świat? możeli nieczysta siła pogan zalać nawet ten kraj nasz, który znał jedynego Boga i prawo dane przezeń ludowi, aby je rozprzestrzenił po ziemi? Kiedyż, a! kiedyż przyjdzie ten, którego obiecywali prorocy i oczekiwały ludy?

A potém wspomniał znów Helios na wieści z Judei, które przebiegały po Rzymie, i serce jego rozradowało się pociechą wielką, przeczuciem dziwném, że Zbawiciel świata przyjść już musiał a proroctwa były spełnione.

Zapragnął gorąco dostać się do Hieruzalem, aby ujrzéć Pana i stanąć w orszaku zwyciężcy.

Tymczasem, z tych błogich myśli zbudziła go wrzawa i krzyki, uląkł się pożaru i wybiegł wyjrzéć przez zasuniętą okiennicę i kratą zabite okno.