XX
Zamknięty w izdebce swojéj, Cezar na tabliczkach leżących w koło pisał i zmazywał... radząc się niekiedy zwitków, greckiemi zapisanych wierszami...
Układał napis nagrobny dla istoty żyjącéj jeszcze, ale już na śmierć skazanéj. Codzień inny choć zawsze jeden, filozofując przeciwko istnieniu bogów, a lękając się ich wyroczni, przerażając przepowiedniami i snami, doznawał w duszy dziwnych niepokojów... Przychodziły nań dnie ateizmu i powrótu do wiary, do zabobonności nawet, z któréj sam wprzódy się wyśmiewał. Oddawał cześć starym bogom Rzymu, Grecyi, potém opuszczając ich ołtarze, szukał obcych, jakby probował ich siły, aby się jutro naśmiewać z bezdusznych kamieni. Strach jakiś paniczny wywoływał to ofiary krwawe, to gniewy i szyderstwa, to najdziwniejsze zachcenia.
— Thrasyllu — rzekł do przywołanego astrologa, kładnąc tabliczki zapisane tak, by z nich oko nic wyczytać nie mogło — co ci się zda? Wszak bóstwa lubią ofiary krwawe? wszak bogów zagniewanych niemi tylko przebłagać można? Gdy człowiek co ma najdroższego im poświęci, możeż to nie być im miłém?
— Ofiar krwi zawsze wymagali bogowie — rzekł Thrasyllus — wszystkie ludy je składają... jest tajemnicza siła w przelaném życiu na ołtarzu!
— Tak jest! — dodał Cezar żywo — za długo obojętnym byłem względem bogów; oni też ciężką dręczą mnie boleścią i trapią chorobami, niemocą, niepokojem... Sen uleciał mi z powiek, wszystko obrzydło; potrzeba ich przebłagać, Thrasyllu.
— Jak to? ty Cezarze — spytał przelękły astrolog — ty, ulubiony im, wybrany, tybyś potrzebował ofiar błagalnych jak inni? Mogliżby się na ciebie, Boga jak oni zagniewać?
— Czuję ofiary jakiejś konieczność... Jupiter Latiaris domaga się krwawéj libacyi. Gladyatorów nie ma w pustych cyrkach, ziemia dawno ludzkiéj krwi nie piła, Diana i Jowisz pragną ofiar...
Po twarzy Thrasylla przeszedł cień strachu, ale starzec hamując go stał chłodny i obojętny pozornie.
— Mithra także jest wielkim... może największym z bogów — dodał Cezar zamyślony — wystawiłem mu świątynię, a nie ma kapłanów ni ofiary; trzeba koniecznie krwią ludzką oblać ołtarz jego...czuję to, we śnie mi się o to dopomina... Jestem pewien, że spełniwszy ofiarę, siły stracone odzyszczę.