Szały mieniały się z okrucieństwy coraz nowemi i wymyślniejszemi... Macron i Naevia, którym był w części winien swą władzę, niewdzięcznie odepchnięci, poświęcenie swe dla Cajusa przypłacili życiem.
Obraz najdziwniejszych tych dziwactw okrutnych znajdziecie w Swetoniuszu.
Jedno tu szczególnie uderza olbrzymie zachcenie, może najlepiéj malujące charakter człowieka, który uganiał się za niepodobieństwy.
Doniesiono mu, że stary ów ulubieniec Tyberyusza, Thrasyllus, gdy raz dawniéj kiedyś Cezar się niepokoił, by mu Cajus władzy nie wydarł — powiedział pocieszając przelęknionego:
— Łatwiéj Cajusowi konno przejechać przez zatokę w Baii niż Cezarem zostać!77.
Myśl ta utkwiła mu w głowie; możeż być co niepodobném dla Cezara?
Cajus konno przejedzie przez zwyciężone fale...
Z Puteolów do Baii, zatoka morska rozlana szeroko, ma na prost przez wody około trzech tysięcy sześćset kroków — ale ją wielkim potrzeba przeciąć gościńcem.
Spędzają więc tłumy ludu, by mostem olbrzymim, przypominającym Xerxesowy, połączyć z sobą dwa przeciwne brzegi. Niezmierne zgraje niewolników, mnóstwo okrętów, użyto nagle do téj budowy, któréj myśl zdawała się zuchwalszą nad wszelkie inne. Głębiny morskie potrzeba było zarzucać, oprzeć się na nich i budować, ale ani kamień ani drzewo nie mogły temu podołać, musiano więc zabrać wszystkie statki, dotąd używane do przewozu zboża, pod groźbą ogłodzenia Italii i Rzymu, i na dwóch rzędach tych naw stojących na kotwicach, poczęto wznosić szeroką drogę, którą miał Cezar przejechać, by zadać kłamstwo proroctwu.
Statki stykały się z sobą, położono pomost na nich, zasypano go ziemią, i jak te rzymskie po dziś dzień trwające gościńce, wysłano płytami kamienia.