Z obu stron téj drogi wiszącéj nad otchłanią, postawiano taberny, urządzono studnie wody słodkiéj, wzniesiono zielone altany. — Tak chciał Cezar.

Gdy dziwny ten most był gotowy, dumny zwycięztwem odniesioném nad morzem, wynosząc się, że przewyższył Dariusza, Xerxesa i Alexandra Cajus kazał wielką uroczystość sposobić.

Dnia wyznaczonego, po ofierze Neptunowi i innym bogom a szczególniéj Zawiści, wdział na się Cajus zbroję Alexandra, okrył się chlamydą szytą złotem i perłami, skroń przystroił wieńcem dębowym i na koniu okrytym falerami, z lekką tarczą i mieczem w ręku, wjechał na most od strony Baii. Za nim szły szeregi wojowników powołane do świetnych zapasów.

Była to zabawka rycerska; przebywszy most brano miasto Puteole, którego zastępy przeciwne broniły — i Cezar odniósł zwycięztwo!

Mostem tym nie mógł się Cajus nacieszyć; nazajutrz przejechał go znowu, w sukni zwycięzcy, na wozie tryumfalnym, przepysznemi końmi ciągnionym, wlokąc za sobą Daryusza, syna Artabana Króla Partów.

Przepych dworu jego, okrytego szaty złocistemi, przechodził wszystko co dotąd widziano. W pośrodku mostu była na okręcie zbudowaną trybuna, z któréj Cezar miał mowę pochwalną dla siebie do pretoryanów i legij swoich.

Resztę dnia poświęcono uczcie na moście, w któréj Pyrallis, ulubienica, Mnester, Apelles i Helikon, celniejsze grali role.

W nocy cała zatoka półkolista zapaliła się od ogni i stanęła wieńcem otoczona złocistym... Cezar, wedle słów swoich, zwyciężył zarazem: słońce i ziemię i morze.

Szał uczty ogarnął wreszcie zwycięzcę, wielkiego Alexandrowego spadkobiercę; oko mu zapłynęło krwią, i nagle zerwał się z dziką myślą rzucenia na ofiarę morzu wszystkich co go otaczali. Znajomi, nieznajomi, zaproszeni goście, towarzysze, przyjaciele, zepchnięci z okrętu niespodzianie, toną w wodach z krzykami boleści, a Cezar płynie wśród chóru śpiewaków, przypatrując się przedśmiertnéj walce towarzyszów, których chwytających się boków okrętu wiosłami odpędzać, spychać i zabijać każe...

Z brzegów na to igrzysko poczwarne patrzały tysiące ludzi; zbiegli się oni z dalekich stron Campanii, i poklaskiwali upojeni wielkością, potęgą swojego pana, w uściskach Pyrallis, u boku Mnestera, płynącego z głową uwieńczoną po cichych wodach posłusznego morza.