Neron cofnął się zdziwiony...
Po chwili milczenia, w któréj zdumienie odmalowało się w twarzy Nerona, zjawisko to ustępować poczęło jak przyszło stopniowo, i Symon ukazał się z téj mgły gęstéj, ale jakby odmłodzony i świetniejszy. Biała chmura, którą się był okrył, rozwiała się i znikła w powietrzu roztopiona... Neron bojaźliwie nań poglądał, Sporus zbladły krył się za niego, Doriforus za zasłonę się wsunął cały drżący i przelękniony.
— Dość — rzekł Cezar — widzę żeś silny — powiedz mi kto jest ta kobieta, która ci towarzyszy i o któréj piękności mówią wszędzie?
Symon przywiózł był z sobą do Rzymu dziwnéj piękności niewolnicę tyryjską, o któréj losach i przemianach jak o swoich metamorfozach opowiadał...
W istocie, było to dziewczę zepsute, któréj wdzięk przywabiał mu uczniów, a tajemniczość nęciła... Zalotnica umiała dobrze z piękności swéj i nauki mistrza, który ją na pythyę i prorokinię układał, korzystać.
Na zapytanie Cezara zmięszał się widocznie czarownik.
— Jest to istota jak ja boska i przeznaczona do dziwnych, wyższych losów. Mimo że w podłém ciele dziś mieszka jéj dusza, bom ją wykupił niewolnicą, jako wcieloną a upadłą prawdę, aby podnieść z poniżenia i przenieść z sobą na łono ojca przedwiecznego119 jest to... druga część rozłamanego Bóstwa mojego... I ona przeszła świat koleją różne przybierając postacie... najdziwniejszych probując losów.
Jest to Helena trojańska... dla któréj upadła Troja120.
Neron uśmiechnął się, ale bojaźliwie jakoś.
— Chcemy widzieć tę Helenę! — rzekł po chwili. — Idź teraz, przywiedziesz ją gdy ci rozkażę, Doriforus wyliczy podarek Cezara... czekaj na oznajmienie moje i bądź gotowym...